Na przemyskim Rynku, tuż przy awaryjnym wyjściu z trasy podziemnej, stoi niezwykły miś. W łapkach trzyma wojskowego Jeepa, jakby właśnie wrócił z małej, miejskiej misji.
Co ciekawe, za kierownicą tego pojazdu zasiada „Mysza” – i to z całkiem okazałym wąsem. W ten sprytny i pełen humoru sposób fundator figurki ukrył swój pseudonim.